Na bieganie za zimno, na basen za daleko

11listopad
2009
Monika Makar Kategoria: Z życia Dance Avenue zobacz inne wpisy autora

Czasami patrząc przez okno i widząc co się za nim dzieje, mamy jedynie ochotę zawinąć się w koc i z pilotem od telewizora w ręku bezmyślnie przerzucać kolejne kanały. Czasami bywają takie poranki,  którymi nawet kawa nie smakuje i służy jedynie do obudzenia leniwego ciała..

Czasami patrząc przez okno i widząc co się za nim dzieje, mamy jedynie ochotę zawinąć się w koc i z pilotem od telewizora w ręku bezmyślnie przerzucać kolejne kanały. Czasami bywają takie poranki,  którymi nawet kawa nie smakuje i służy jedynie do obudzenia leniwego ciała, które nieposłuszne opiera się jej dobroczynnemu wpływowi. Czasami jesteśmy tak zrezygnowani i poirytowani, że potrafimy pokłócić się z najlepszym przyjacielem o jakąś bliżej niezdefiniowaną głupotę. Czasami pech chce, że wychodząc na ulicę po szkole/zajęciach/pracy dopada nas deszcz, a my akurat nie zabraliśmy parasolki, która na co dzień irytująco ciąży nam w torbie. No tak czasami bywa i takich dni się nie uniknie!
   
Ale czasami staramy się z takim stanem walczyć. No i ja, chcąc nie chcąc, podjęłam próbę walki. Wszyscy wiedzą, że na doły i dołki najlepsze są albo czekolada albo ruch. Będąc kobietą obsesyjnie zwracam uwagę na swoją wagę, dlatego czekolada przegrała w przedbiegach. Pozostał mi więc ruch. Na bieganie za zimno, na basen za daleko. Co wybrać? Dance Fitness lub Dance Aerobik. Okazuje się, że taką rozrywkę może zaoferowac nam prawie każda szkoła tańca. Tak po prostu na rozgrzewkę.

Rytmiczne ruchy wykonywane w takt wesołej muzyki, skropione potem ćwiczących dziewczyn/kobiet. Każda „żołnierka” wyposażona w butelkę wody (o której oczywiście zapomniałam, co było wielkim niedopatrzeniem). Wspaniała alternatywa dla wszystkich „żółtodziobów” tanecznych, które nie czują się jeszcze na siłach wyginać swoich ciał w rytm salsy, street dance, czy jednego z tańców znanych tylko z nazwy. Krótko mówiąc: takich jak ja.

Z drugiej strony świetna okazja na przygotowanie tancerza do właściwego treningu. Wystarczą szorty, luźna bluzka i adidasy oraz odrobina silnej woli na wyjście z domu. Po godzinnych zajęciach byłam wystarczająco zmęczona, aby udać się do domu z poczuciem dobrze spędzonego wieczoru, natomiast pozostała chęć na więcej.
Niewiadomo kiedy smuteczek zniknął. I kto by pomyślał, że wystarczyła mu 60-minutowa batalia?

Monika Makar

brak komentarzy do tego wpisu

Dodaj komentarz

Identyfikator*
Mail*
Strona WWW