Przeglądając grafik zajęć na Dance Avenue pod kątem wyszukania tych, które odpowiadają mi czasowoi tych które by mnie interesowały, szukałam przede wszystkim jazzu, w jakiejkolwiek odmianie. Jak już wspominałam, po zajęciach z lyrical jazz z Anią Mrozińską wiedziałam, że to jest właśnie ta moja, stuprocentowo moja dziedzina tańca, że to tu, jeśli odpowiednio popracuje, będę potrafiła się otworzyć i przyjdzie mi to o wiele łatwiej niż w zwyczajnym życiu. Właśnie – zwyczajnym, bo to taneczne wciąż jest dla mnie zupełnie niezwyczajne…
To nie jest zwyczajne, by każdy najdrobniejszy ruch przepełniony był CZYMŚ : albo gracją i elegancją albo seksapilem albo siłą i pewnością siebie, by tak skupiać się na każdym najdrobniejszym geście, nawet na ułożeniu tego o tutaj najmniejszego palca lewej dłoni. To nie jest zwyczajne, by nie wymawiając ani jednego słowa jednak nawiązywać więzi, przekazywać emocje i mieć pewność, że zostaną one zauważone, że ktoś zinterpretuje je na swój własny sposób i przeżyje razem z nami, to nie jest zwyczajne by po prostu ufać partnerowi, pozwolić się prowadzić i wierzyć, że nie dopuści do naszego upadku. Tylko w tańcu możemy tak bardzo modelować siebie, możemy za każdym razem być kimś innym, a za każdym razem będzie to w jakimś stopniu prawdziwe i pozbawione lęku pt.„co sobie teraz ludzie pomyślą, jeśli zachowam się zupełnie inaczej niż zwykle”. Możemy się zmieniać i próbować, w której skórze tak naprawdę nam najlepiej, bez żadnych obaw i konsekwencji.
To inny świat. W nim każda emocja, każde uczucie ma sens i każdą możemy szczerze i otwarcie pokazać. Nie uczyni nas to słabszymi w oczach innych, wręcz przeciwnie – im więcej będziemy przeżywać i im więcej będziemy w stanie pokazać, tym lepsi z nas tancerze. Barwy, wystrój tego świata zależą tylko i wyłącznie od naszego nastroju i kreatywności - jeśli chcemy gorącego klimatu latynowskiej imprezy zaczynamy podstawowy krok salsy i już tam jesteśmy, jeśli chcemy wytwornego klimatu wiedeńskiego balu z dawnych czasów wystarczą pierwsze takty walca.
Ta możliwość kreowania wszystkiego w zależności od naszych potrzeb, dostosowywania czasu, przestrzeni, emocji i zdarzeń do naszych oczekiwań jest tym, czego każdy z nas szuka i pragnie w normalnym życiu, choć wie, że ani to dobre ani realne. Każdy kto tańczy, taką możliwość dostanie.
I choć wątek miał być jazzowy, fantazja poniosła mnie nieco na manowce, a chciałam przede wszystkim powiedzieć tyle, że wreszcie po długim czasie przerwy tańczyłam jazz na piątkowych zajęciach Magdy Najdrowskiej i choć wymagało to wylania siódmych potów przy brzuszkach i nadrobieniu choreografii to najzwyczajniej w świecie kocham ten klimat, tęskniłam za nim bardzo i przewrotnie powiem, że jeśli ktoś nie chce się w tańcu totalnie zatracić to niech nie próbuje. Ja dziś wprawiałam w osłupienie dwójkę małych dzieci podglądających moje tańcowanie na ich podwórku.