Zapraszam Was dzisiaj na niezwykły artykuł Ani Uchman. Niezwykły dla ludzi, którym salsa odmieniła życie i zaraziła salsowym rytmem. Przy okazji, pozdrowienia dla małżenstwa Szymona i Izy, których spotkałem ostatnio w ZOO, a którzy poznali się 6 lat temu na jednej z moich imprez. Artykuł, opowiada o początkach imprez salsowych w Trójmieście. Zapraszam do komentowania. Tyle rzeczy z pewnością nam umknęło.
NA SZLAKU SALSOWYCH PARKIETÓW
Salsa przyciąga coraz więcej osób. Dla tych, którzy w południowych rytmach zakochali się niedawno, przedstawiam krótki rys historyczny. W pierwszej odsłonie zaproszę Was
w podróż sentymentalną do miejsc, gdzie trójmiejscy salsowicze stawiali pierwsze kroki taneczne.
Była jesień 2001 roku. Monika i Przemek dopiero co wrócili z pobytu za oceanem. Oni już wiedzieli, że warto. Zdążyli rozsmakować się w nowym stylu tańca, którym z pasją zarażają do dziś. Tak zaczęła się era trójmiejskiej salsy. Równolegle tworzyła się subkultura w wydaniu stołecznym. Działalność na rzecz propagowania kubańskiego tańca rozpoczął także Jose Torres. Nie będzie przesadą, jeśli zdradzę Wam, że właściciele Akademii Dance Avenue jako jedni z pierwszych przywieźli salsę do Polski. Mało tego, są prekursorami w propagowaniu stylu mambo.
Pamiętam początki. Kursy w piwnicach gdyńskiej YMCI. Komfort tamtejszych sal pozostawiał wiele do życzenia, ale najważniejsze było to, by pokazać ludziom radość czerpaną z prostych ruchów. Same spotkania podczas zajęć szybko przestały wystarczać.
W salsowych kręgach zaczął się tworzyć standard cotygodniowych imprez. Pierwsze z nich miały miejsce na nieistniejących już dziś Tarasach w Sopocie. Wtedy można było zobaczyć skromną, bo tańczoną zaledwie na trzy pary rudę.
Zdarzało się, że gapiów było więcej niż samych tańczących. Jednak szlify zdobyte na salsotekach dodawały odwagi i już po kilku miesiącach na parkiecie brakowało miejsca. Niezwykła lokalizacja Tarasów – w pobliżu mola, czyniła je nie tylko odpowiednikiem dzisiejszych practisów, ale i ważną okazją do spotkań towarzyskich. Tu rodziły się pierwsze fascynacje muzyczne i osobiste...
Z łezką w oku wspominam gdyńską Mananę przy ulicy Świętojańskiej. (Informacja dla tych, którzy pod wpływem tego artykuły zapragną odwiedzić szlak pielgrzymki tanecznej trójmiejskich salsero: nie szukajcie Manany, bo takowa też już nie istnieje. Niestety.) Niewielkich rozmiarów parkiet doskonale rekompensowały przysmaki południowej kuchni. Uwagę przykuwał utrzymany w tonacji morskiej wystrój knajpy. Natomiast oprawy muzycznej dostarczał Dj Ramon, który często serwował dźwięki przyciągające ludzi spoza kręgów salsowych.
W 2002 i 2003 roku mogliśmy się bawić w dyskotece Galaxy i Pubie Charlie w Hotelu Haffner w Sopocie. Tutaj ściągała prawdziwa salsowa śmietanka towarzyska. W powietrzu unosił się zapach kubańskich cygar, a poziom taneczny kursantów budził podziw gości hotelowych.
„Kiedy wieczorem w Haffnerze na imprezie salsowej zobaczyłem, jak ludzie tańczą salsę, nie mogłem ruszyć palcem w bucie z wrażenia. Pomyślałem sobie, jak oni świetnie się ruszają, ile różnych figur znają” – wspomina Robert Ostrowski, jeden z weteranów salsowych.
Potem był krótki epizod (żeby nie powiedzieć paradoks;)) z Paradox’em przy ulicy Bohaterów Monte Casino. Tamtejszy parkiet, a właściwie kafelki udające miejsce do tańczenia, wymagały nie lada odwagi i sprawności ruchowej. Jednakże ryzyko związane
z wykonaniem salsy na okrutnie śliskiej powierzchni dodawało pikanterii tańcowi.
Wiekopomna i długo oczekiwana chwila nadeszła wraz z początkiem 2004 roku.
Dziwię się, dlaczego tej daty nie ma w Wikipedii, bo to właśnie wtedy powstało pierwsze studio The Salsa Kings. Magda Bieluń, jedna z pierwszych salsowiczek tak opowiada o początkach klubu: „Pamiętam wspaniałe chwile remontu i pomocy najbardziej zaangażowanych. Wszyscy pomagali z niesamowitym zapałem. To było niezapomniane.”
W piątkowy i sobotni wieczór na ulicy Zygmunta Augusta w Gdyni brakowało miejsc do parkowania. Salsowicze wreszcie odczuli na własnej skórze, co to znaczy tańczyć na specjalnie legarowanym parkiecie w klimatyzowanym i klimatycznie urządzonym miejscu. To był ten moment, kiedy do ruedy nie dało się wejść przy pierwszej piosence, bo tak wiele par tworzyło okrąg. Kontynuację tamtych practisów oraz tematycznych imprez zapewnia obecne, działające od 2007 roku studio Dance Avenue w Gdyni i od 2008 Napoleonka
w Gdańsku. „W tych klubach przeżyjesz niezapomniane i najpiękniejsze chwile swojego życia. Złapiesz bakcyla, którym będziesz się delektował z prawdziwą rozkoszą i pieszczotą w sercu”- zapewnia Magda.
Z ogromnym sentymentem wspominam sopocką kawiarenkę prowadzoną pięć lat temu przez Kolumbijczyka. Choć po Cafe don Pedro nie ma już najmniejszego śladu, to jednak aromat serwowanej tam kawy, oryginalna muzyka z Ameryki Południowej i mikroskopijnych rozmiarów parkiet miały swój niepowtarzalny urok.
Popyt na gorące rytmy okazał się tak duży, że w 2004 roku w grafiku pełnej żaru (zwłaszcza po pożarze;)) Copacabany, trafiły czwartkowe imprezy z salsą. Następny sezon zaowocował powstaniem Latino Cafe w Sopocie, gdzie od blisko trzech lat świętowane są Andrzejki, Halloween, Walentynki czy karnawał w stylu salsowym.
Od 2005 roku co środę możemy raczyć się latynoskimi dźwiękami na gdyńskim Pokładzie. „W środy zawsze po grupie zaawansowanej szło się na Skwer Kościuszki. Chodziliśmy grupą po dwadzieścia osób. To było oczywiste, że środa to Pokład” – twierdzi Robert.
Prócz zabawy z udziałem animatora, był też konkurs z główną nagrodą w postaci Fiata 126p. Organizatorzy zapewniali, że to maluch na chodzie. Cieszę, że się mogłam przywołać miejsce, które istnieje i nadal przyciąga rzesze, ba, nawet nowe pokolenie salsowiczów!
Dziś możemy tańczyć od połowy tygodnia o każdej porze roku. Mamy do wyboru Salsa Libre we środy na Pokładzie, czwartkową salsę na statku Galeon Dragon, oba studia Dance Avenue i parkiet w Hotelu Haffner.
Choć miejsc nie brakuje, to jednak daje się odczuć, że wspólna pasja i miłość do tańca ustępują podziałom w środowisku. Szkoda, żeby tak piękna tradycja salsotek i budowana – w tej chwili – już od ośmiu lat historia trójmiejskiej subkultury salsowej miały przepaść.
(AU)
ms napisał o 22:8 w dniu 2009-05-14
Jestem nowa uczennica DA, niewiele o tym świecie wiem.
Piękna historia...o ludziach, którzy wspólnie spełnili jakieś marzenie. Niesamowite jest to co razem stworzyliście!
Smutne to ostatnie zdanie o podziałach. Ale tak chyba jest zawsze gdy w grę wchodza ambicje, pieniadze, ludzie nieprzeciętni, indywidualności. Ktoś kiedyś powiedział, że gdy człowiek zdobędzie szczyt jakiejś góry - widok zapiera dech w piersiach, lecz poza widokiem jest jeszcze samotność. Jak wielu taka wspinaczkę zrozumie? Jak wielu nie będzie zazdrościć? Czy warto się dalej razem wspinać?
Myślę, że mimo wszystko warto. Dzięki Wam w moim życiu jest tyle radości!
redaktor z zaspy;) napisał o 8:32 w dniu 2009-05-15
Piękna i wzruszająca historia. od piwnicznych prób po taneczne salony.Nawet dla ludzi zupełnie nie związnych z tańcem jak ja - trudno przejść obojętnie obok tej opowieści.
Bartek napisał o 15:44 w dniu 2009-05-31
Anno - najcieplejsze pozdrowienia dla Ciebie :)
Przypomniały mi się dawne, dobre czasy...:]
Zapomniałaś jeszcze o klubie Taboo w Gdyni (nieopodal Cyganerii), gdzie tańczyliśmy bodajże w czwartki (wiosna 2003).
Ach, no i Rotunda! Sopocka Rotunda (nieistniejąca - oczywiście :/) gościła salseros jeszcze przed tarasami. Chyba najlepsze salsowe miejsce z moich wspomnień, oczywiście poza Galaxy!
Bartek O
Bartek napisał o 15:46 w dniu 2009-05-31
Ach, i gdyby przypadkiem to przeczytała Agnieszka
to załączam jasne uśmiechy.
Specjalnie dla Niej :)
| 1 | 2 | 3 | 4 | |||
| 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | ||
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | |||
| 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 |
| 1 | 2 | 3 | ||||
| 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
| 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 |
| 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 |
| 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | ||
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |
| 1 | 2 | |||||
| 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |
| 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 |
| 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 |
| 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 |
| 1 | 2 | 3 | 4 | |||
| 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
| 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |
| 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 |
| 26 | 27 | 28 | 29 | 30 |